Dostępność (WCAG 2.2)

Rozmiar tekstu
0
Czcionka dla dyslektyków
Rozszerzone odstępy
Wysoki kontrast
Ogranicz animacje

Życie po amputacji · 9 min czytania

Zmienna objętość kikuta. Dlaczego proteza trzyma mocniej rano niż wieczorem

Artur Wąsowicz · 14 września 2026

Wieczorem kikut robi się mniejszy, a lej trochę luźniejszy. Dziś ta różnica jest u mnie ledwie zauważalna. Przez pierwsze lata po amputacji bywała spora, zawsze w tym samym kierunku.

Lej protezowy uda w kolorze morskim ustawiony pionowo, z adapterem u dołu, obok stos trzech złożonych pończoch kikutowych w kolorach kremowym, szarym i granatowym

Najczęstszą radą słyszaną wśród osób po amputacjach w Polsce jest: dokładaj pończochę, gdy proteza robi się luźna. To prawda, tylko połowiczna. Objętość kikuta zmienia się z dwóch niezależnych powodów naraz, w rytmie jednej doby oraz w rytmie pierwszych miesięcy po amputacji. Na każdy z nich reaguje się inaczej. Sposobów radzenia sobie jest zresztą więcej, niż wynika z tej jednej rady. Pończochy są najtańsze i najbardziej rozpowszechnione. Obok nich stoją rozwiązania zmieniające objętość samego leja: mechanizm linkowy z pokrętłem, komory powietrzne we wkładzie, pompowane nakładki. Kilka kolejnych dopiero wchodzi na rynek.

Kikut, który nie stoi w miejscu

Zaraz po amputacji kikut ma objętość, jakiej już nigdy nie będzie miał. Mięśnie, które nie pracowały przez okres hospitalizacji, tracą masę. Naczynia limfatyczne i żylne dopiero uczą się odprowadzać płyn z miejsca, które wcześniej odwadniała cała kończyna. Pierwsze tygodnie to zwykle obrzęk. Potem, kiedy zaczynasz kikut obciążać, mięśnie się odbudowują i obwód rośnie w drugą stronę. Te dwa procesy nakładają się na siebie, dlatego lej, który idealnie pasował miesiąc po zaprotezowaniu, za pół roku bywa o numer za duży.

Badania podają tu dość zgodny harmonogram. Największe zmiany kształtu i rozmiaru kikuta przypadają na pierwsze cztery do sześciu miesięcy, a drobne potrafią się ciągnąć jeszcze przez dwanaście do osiemnastu miesięcy od zabiegu. U mnie trwało to dłużej, bliżej dwóch lat. Dopiero wtedy wahania zrobiły się na tyle małe, że przestały mieć praktyczne znaczenie.

Drugi rytm mierzy się w godzinach. Wysiłek, temperatura otoczenia oraz nawodnienie zmieniają obwód kikuta w ciągu jednego dnia, zazwyczaj w tę samą stronę — rano kikut jest największy, wieczorem, po godzinach aktywności, najmniejszy. Skala bywa różna u różnych osób. W badaniach, w których mierzono te zmiany aparaturą, wahania w trakcie zwykłych codziennych czynności sięgały kilku procent objętości na godzinę, w obie strony.

Co się dzieje, gdy lej przestaje pasować

Zbyt luźny lej to najpierw wrażenie, że kikut w nim pływa. Potem obracanie się protezy przy przenoszeniu ciężaru, czasem słyszalne zasysanie powietrza przy każdym kroku. Z czasem dochodzi chód kompensacyjny: utykanie, skracanie kroku, unoszenie biodra, żeby protezę w ogóle przenieść do przodu. Ciało radzi sobie z tym samo, tylko kosztem stawu biodrowego, drugiego kolana oraz odcinka lędźwiowego, które przejmują pracę, do jakiej nie były stworzone.

W przypadku gdy lej jest za ciasny, sytuacja może być gorsza. Ucisk, drętwienie, uczucie pulsowania lub trudność z założeniem protezy łatwo zignorować. Zwłaszcza gdy wcześniej lej siedział dobrze i wydaje się, że to coś przejściowego. Zignorowany ucisk przez wiele godzin dziennie prowadzi do otarć oraz ran skóry.

Skala tego problemu jest większa, niż się wydaje. Przegląd danych klinicznych podaje, że problemy skórne kikuta dotyczą od dwudziestu czterech do czterdziestu jeden procent osób używających protezy kończyny dolnej, a niedopasowanie leja oraz złe zarządzanie pończochami odpowiadają za zdecydowaną większość tych przypadków.

Zaczerwienienie i otarcie to sprawa dla protetyka oraz pielęgniarki. Rana, która się nie goi, sączy albo wygląda na zakażoną, wymaga lekarza, nie regulacji leja.

Droga pierwsza: pończochy kikutowe

Pończochy kikutowe to najstarsza i wciąż najczęściej stosowana odpowiedź na zmieniającą się objętość. Zakłada się je na kikut, pod lej, w liczbie warstw dobranej tak, żeby wypełnić lej, gdy obwód się zmniejszył. Rano warstw jest najmniej. Wieczorem dokłada się kolejną, czasem dwie. Grubość liczy się w warstwach, najczęściej jedno-, trzy- oraz pięciowarstwowych, które można ze sobą łączyć.

System jest tani. NFZ refunduje do sześciu sztuk materiałowych rocznie, kod Z.03.01, więc koszt utrzymania tego rozwiązania jest niewielki.

Ograniczenia pokazują dobrze dane z badań. W czternastodniowej obserwacji dwudziestu trzech osób po amputacji podudzia pończochy zmieniano średnio rzadziej niż raz dziennie, przy czym łączna grubość rosła w ciągu dnia z niespełna pięciu warstw do pięciu i pół. Powód jest prozaiczny — żeby dołożyć warstwę, trzeba zdjąć protezę, a w środku dnia, poza domem, rzadko kiedy jest na to miejsce i ochota.

Jest jeszcze jeden koszt, o którym rzadko się pisze. Każda kolejna warstwa to kolejna skarpeta na kikucie. Latem albo przy większym wysiłku kikut pod trzema czy czterema warstwami poci się znacznie mocniej, a wilgoć na skórze to prosta droga do otarć.

Do tego pończochy kompensują zmianę obwodu skokowo, warstwa po warstwie, nie płynnie. Między jedną grubością a drugą zawsze zostaje margines niedopasowania. Dla jednej grupy osób to margines, z którym da się żyć, dla innych, zwłaszcza przy dużych wahaniach dobowych, nie do przyjęcia.

Droga druga: regulacja objętości samego leja

Drugie podejście zmienia objętość leja, zamiast dokładać materiał na kikut. Rozwiązań jest kilka i różnią się zarówno mechanizmem, jak i ceną.

Mechanizm linkowy z pokrętłem. Najbardziej rozpowszechniony jest RevoFit firmy Click Medical, zbudowany wokół pokrętła BOA, czyli tego samego, które zna każdy, kto miał buty snowboardowe albo kolarskie. Protetyk wtapia w ściankę leja rurki prowadzące, przez które biegnie linka, a pacjent sam dociąga albo luzuje całość pokrętłem, także przez ubranie. Producent wyróżnia trzy układy regulacji: ruchomy panel w ściance, szczelinę ściąganą linką oraz zawias. Jeden klik odpowiada mniej więcej milimetrowi docisku, a cały zakres zastępuje około dziesięciu warstw pończoch. Przez ostatnią dekadę system trafił do ponad stu tysięcy lejów na świecie.

Sam nosiłem przez kilka lat lej z takim właśnie rozwiązaniem: miękki wkład od strony skóry oraz linka przechodząca przez panel w ściance, naciągana pokrętłem. Obwód zmieniał się płynnie, bez zdejmowania protezy i bez pończoch. Regulację oceniam jako bardzo dobrą. Pozwalała reagować na bieżąco, bez czekania, aż dyskomfort stanie się wyraźny. Rano dociągałem mocniej, po kilku godzinach chodzenia odkręcałem.

Komory powietrzne w miękkim wkładzie. Spotyka się też leje, w których wkład ma komory wypełniane powietrzem. Objętość reguluje się pompowaniem i spuszczaniem powietrza, a zasada działania jest ta sama co przy lince: zmieniamy lej, nie kikut.

Nakładka na lej silikonowy. Na rynku pojawił się ostatnio Overlay firmy Ethnocare, czyli cienki rękaw z przewiewnej tkaniny z wbudowanym systemem komór powietrznych. Zakłada się go na liner, pod lej, bez przeróbek protezy. Pompką, także przez ubranie, reguluje się grubość odpowiadającą mniej więcej dwóm do piętnastu warstwom pończoch. Producent podaje wersje dla poziomu podudzia oraz uda. Miałem okazję to przetestować i uważam rozwiązanie za bardzo przydatne, choć egzemplarz, który dostałem, okazał się za duży na mój kikut i nie mogłem go nosić.

Lej o zmiennej objętości nie jest nowinką. Ma swoje miejsce w słownikach pojęć protetycznych od lat, opisywany jako konstrukcja, w której pacjent sam reguluje dopasowanie. Rozwiązanie jest dobrze znane w branży, tylko ze względu na cenę rzadziej wybierane niż lej standardowy.

Czego jeszcze nie ma, a być może niedługo będzie

Wszystkie opisane wyżej sposoby mają wspólną cechę: reguluje człowiek. Trzeba zauważyć, że coś jest nie tak, i sięgnąć po pokrętło albo pompkę. Od kilku lat kilka zespołów pracuje nad tym, żeby ten krok wyeliminować. Żadne z tych rozwiązań nie jest jeszcze dostępne w polskiej pracowni, więc opisuję je jako zapowiedź, nie jako opcję do wyboru.

Brytyjska firma Unhindr, wywodząca się z Imperial College London, rozwija liner o nazwie Roliner. To wkład z elastomeru silikonowego z siecią mikroskopijnych kanałów wypełnianych płynem, który zmienia kształt, objętość oraz sztywność, sterowany z telefonu. Grubość zaprojektowano tak, żeby pasował do istniejących lejów, bez przeróbek protezy. Zespół zebrał od 2018 roku kilkanaście wyróżnień i ponad milion funtów finansowania, w tym pół miliona z brytyjskiej agencji Innovate UK na zbadanie możliwości produkcji seryjnej. Wejście na rynek brytyjski zapowiadano na koniec 2025 roku.

Amerykański zespół Quorum Prosthetics idzie inną drogą, pod nazwą AVA Fit. W ściance leja siedzi matryca czujników nacisku oraz czujnik ruchu, a obliczenia wykonuje układ w samym leju, bez wysyłania czegokolwiek do sieci. Na telefonie pojawia się mapa nacisku nałożona na skan własnego leja wraz z oceną dopasowania. Producent wprost zaznacza, że część mierząca jest gotowa, a część regulująca, czyli mechanizm linkowy sterowany przez czujniki, dopiero powstaje. Zapowiadana jest też funkcja rejestrowania tego, co działo się w leju między jedną a drugą wizytą u protetyka, co dla samego protetyka bywa cenniejsze niż relacja pacjenta z pamięci.

Czym jeszcze różnią się leje

Sama technologia wykonania to osobna sprawa od regulacji. Lej można zalaminować na modelu gipsowym, wydrukować w technologii 3D albo wykonać bezpośrednio na kikucie pacjenta. Tę ostatnią drogę oferuje w Polsce Össur pod nazwą Direct Socket, w wersji dla poziomu uda oraz podudzia. Lej powstaje z kompozytu formowanego wprost na kończynie, w ustawieniu roboczym, bez etapu gipsowania, i w sprzyjających warunkach pacjent wychodzi z gotową protezą tego samego dnia. Mam jeden taki lej, bo byłem zaproszony jako model na szkolenie organizowane przez producenta.

Obecnie chodzę w leju testowym wykonanym w technologii druku 3D. Miałem już wcześniej takie leje, w tym ostateczne, tylko żaden z nich nie był regulowany.

Ile to kosztuje i skąd wziąć pieniądze

Przykładowo dofinansowanie dla poziomu uda wylicza osobno limit na protezę tymczasową, od 5 000 do 8 000 zł zależnie od poziomu mobilności, i osobno na protezę ostateczną, od 5 500 do 20 000 zł. Osobno stoją też dwie pozycje na samą wymianę leja: 2 000 zł przy protezie tymczasowej oraz 3 500 zł przy ostatecznej.

Te limity nie sumują się przy jednym zaopatrzeniu. Limit na protezę ostateczną obejmuje już lej, który w niej jest. Pozycja „wymiana leja" włącza się dopiero później, kiedy masz protezę i potrzebujesz wymienić sam lej, bez reszty. Nie da się więc pójść do protetyka z rachunkiem, w którym dwadzieścia tysięcy na protezę sumuje się z trzema i pół tysiąca na lej.

Lej tymczasowy to osobna sprawa jeszcze z innego powodu. Nie jest bonusem ani wersją próbną do wyrzucenia, tylko etapem, przez który zwykle trzeba przejść, zanim protetyk przystąpi do budowy leja ostatecznego. Kikut we wczesnym okresie zmienia się zbyt szybko, żeby robić od razu wersję docelową.

Limit z Funduszu to nie koniec możliwości i to jest chyba najczęściej pomijana informacja w całym temacie. Kiedy cena przekracza limit, można złożyć wniosek w powiatowym centrum pomocy rodzinie albo miejskim ośrodku pomocy społecznej o dofinansowanie ze środków PFRON. Dopłata sięga stu pięćdziesięciu procent sumy limitu Funduszu oraz wymaganego udziału własnego. Przy limicie na wymianę leja w protezie ostatecznej wynoszącym 3 500 zł daje to dodatkowe 5 250 zł. Obowiązuje kryterium dochodowe, liczone za kwartał poprzedzający miesiąc złożenia wniosku: pięćdziesiąt procent przeciętnego wynagrodzenia na osobę w rodzinie albo sześćdziesiąt pięć procent w przypadku osoby samotnej. Wnioski przyjmowane są przez cały rok, a ostateczną kwotę ustala samorząd, więc praktyka bywa różna w zależności od powiatu i od tego, ile środków zostało w puli.

Osobną ścieżką jest program Aktywny samorząd. Tu trzeba uważać, bo krąży o nim sporo nieporozumień. Zadanie trzecie w obszarze C dotyczy zakupu całej protezy co najmniej trzeciego poziomu jakości, nie samego leja. Dla osób, które protezę już mają, właściwe jest zadanie czwarte, czyli pomoc w utrzymaniu sprawności technicznej posiadanej protezy, z limitem do trzydziestu procent kwot przewidzianych w zadaniu trzecim. Z tych środków finansuje się utrzymanie protezy w ruchu, a więc również wymianę leja czy adapterów.

Kiedy i to nie wystarcza, zostaje dopłata z własnej kieszeni, zbiórka albo rezygnacja z droższego rozwiązania na rzecz tego, co mieści się w limicie.

Kiedy regulacja już nie wystarczy

Pokrętło i linka mają swój zakres, poza który nie da się nic dokręcić. Sygnałów, że to już nie jest sprawa regulacji, tylko wymiany leja, jest kilka. Pęknięcie albo rozwarstwienie samego leja. Mechanizm, który przestaje trzymać ustawienie mimo dokręcenia do oporu. Kikut, który przemieszcza się w leju nawet przy pełnym zakresie regulacji.

Osobno stoi zmiana kształtu kikuta. Regulacja zmienia ciasnotę, nie geometrię, więc kiedy kikut zmienił się nie tylko co do obwodu, żadne pokrętło tego nie nadrobi. Przepisy przewidują zresztą skrócenie okresu użytkowania właśnie w takiej sytuacji, przy wniosku z uzasadnieniem medycznym. Pisałem o tym w tekście o refundacji protezy z NFZ.

Co dalej

Objętość kikuta wraca w tekście o obrzęku i kompresji oraz w tekście o przykurczach, bo wszystkie trzy sprawy dzieją się w tym samym okresie i wzajemnie na siebie wpływają. Ścieżkę wniosku do powiatowego centrum pomocy rodzinie oraz do programu Aktywny samorząd opisuję krok po kroku w tekście o dofinansowaniu z PFRON.

Źródła

Politechniki Łódzkiej i Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, część o projektowaniu leja protezowego przy amputacji na poziomie uda – zpe.gov.pl

measurement and management", przegląd systematyczny, Journal of Rehabilitation Research and Development, 2011, tom 48, numer 8, s. 949–986 – doi.org

u osób po amputacji podudzia, czternastodniowa obserwacja dwudziestu trzech uczestników, z danymi o częstotliwości zmian warstw – pmc.ncbi.nlm.nih.gov

o leju o zmiennej objętości – amputee-coalition.org

o programie „Aktywny samorząd" w 2026 roku, zakres obszaru C – pfron.org.pl

ossur.com

clickmedical.co

unhindr.com

avafit.vercel.app

Artur Wąsowicz

Założyciel Fundacji Świat Bioniki, użytkownik protezy od 2020 roku